niedziela, 27 marca 2011

Kulki proteinowe na karpie

Autorem artykułu jest REX



Kulki proteinowe sprawiły, że łowienie karpi przestało być tylko wędkarstwem dla koneserów. Dzięki kulkom stało się ono sportem bardzo popularnym.

Jeszcze dwadzieścia lata temu połów karpi był zarezerwowany tylko dla wybranych, którzy strzegli swoich tajemnych metod, szczególnie co do rodzaju używanych przynęt. W sprzedaży nie były wtedy dostępne gotowe przynęty na karpie. Każdy amator łowienia karpi miał swój przepis na zrobienie przynęty, zazwyczaj z dziwnych składników.

Przy połowie karpi dużym problemem były mniejsze ryby, które podjadały przynętę. Aby temu zapobiec amatorzy karpi wpadli ma pomysł użycia surowego jajka do związania składników mieszanki. Po jej sformowaniu w małe kulki wrzucano je na chwilę do wrzącej wody. Tworzyła się wtedy twarda warstwa zewnętrzna. Ta zaś skutecznie zniechęcała niepożądane ryby – i tak powstała kulka proteinowa.

Z początkiem lat osiemdziesiątych, zaczęto produkować kulki na szeroką skalę. Gotowe i dostępne w sklepach wędkarskich kulki proteinowe, we wszystkich możliwych kolorach i smakach, stały się najpopularniejszą przynętą używaną przez karpiarzy.

W miejscach częstych połowów pojawiają się takie ilości kulek, że po pewnym czasie okazuje się, iż są one podstawowym pożywieniem karpi w danym zbiorniku. W skrajnych przypadkach kulki wpływają na tempo wzrostu ryb tego gatunku. Z sezonu na sezon karpie szybciej przybierają na wadze niż w innych wodach.

Jednak na niektórych łowiskach zakazano używania kulek. Zostały tam wrzucone takie ich ilości, że duża ich część, nie zjedzona przez ryby, opada na dno, gnije i zanieczyszcza wodę.

Zadeklarowani karpiarze robią kulki własnoręcznie. Są one wtedy zdecydowanie tańsze, a także ich ilość dokładniej będzie odpowiadać aktualnym potrzebom. Dla mniej zaciekłego karpiarza  produkowane kulki proteinowe w zupełności wystarczą. Nie otwierane i trzymane w chłodnym miejscu można przechowywać nawet kilka miesięcy. Kulki z otwartego opakowania najlepiej zamrozić, ale tylko jeden raz.

Podstawowym składnikiem kulek są: jajko, substancje wiążące oraz wszelkiego rodzaju mieszanki złożone z protein, węglowodanów, tłuszczów, minerałów i witamin. Według jednej teorii karpie rozpoznają wartości odżywcze powyższych składników. Nawet jeżeli jest to tylko przypuszczenie, prawdą jest, że to właśnie smak i kolor przyciąga karpie. Smak i zapach zdaje się być ważniejszy od koloru, ponieważ kulki osiadają w mule na dnie. Karpie na ogół znajdują tam pożywienie używając węchu. Intensywny smak mięsa, ryb i owoców to sprawdzone przynęty na karpie. Wiedza, jakiego rodzaju przynęta najlepiej się sprawdza, pochodzi z drugiej ręki, lub z własnego doświadczenia.

W wodach, gdzie często stosuje się kulki, karpie są tak do nich przyzwyczajone, ze wystarczy wrzucić 20-30 sztuk w pobliżu haczyka. Jeżeli jest to miejsce, gdzie rzadko używa się tej przynęty, trzeba wrzucić kilkaset kulek i czekać znacznie dłużej na rezultaty.

Za każdym razem kiedy złapie się karpia trzeba dorzucić jeszcze parę kulek. Jeśli jest to silnie zarybiona i pozbawiona pożywienia woda, wtedy opłaca się rzucić i dwa razy tyle. Lepiej jest zawieszać kulki na zestawie włosowym niż na haczyku. Zastosowanie takiego zestawu zwiększa szansę złapania karpia. Ryba połyka kulkę wraz z haczykiem, a kiedy usiłuje wypluć przynętę, grot haczyka wbija się rybie w podniebienie. Żeby karp szybciej zauważył przynętę należy użyć kulek pływających, utrzymywanych nad zanęconym miejscem za pomocą śrucin na przyponie. Aby kulki unosiły się nad dnem, należy podgrzać je w mikrofalówce w najwyższej temperaturze. Można je także delikatnie opiekać na grillu lub w piekarniku.

 

---

http://rex-taakaryba.blogspot.com


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Chleb - znakomita zanęta i przynęta

Autorem artykułu jest REX



Nigdy nie wychodzi z mody. Jest tani, czysty i łatwo go przygotować. Potrafi zwabić wszystkie gatunki ryb słodkowodnych z wyjątkiem drapieżników.

Chleb stosowany jako przynęta jesy niedoceniany przez wędkarzy i szkoda, że nie używają go tak powszechnie jak 20 lat temu. Przyciąga płocie, wzdręgi, leszcze, brzany, klenie, jazie, liny i karpie, nawet jeśli wcześniej nie widziały na oczy tego typu przynęty. Jest skuteczny właściwie o każdej porze roku. Ryby zjadają go chętnie w zimowe mrozy, jak i w najbardziej upalne dni lata. Co więcej, chleb na ogół wzbudza żywe zainteresowanie większych sztuk.

Dlaczego chleb jest skuteczny?

Dla nas kromka chleba pachnie i smakuje dość mdło i dlatego wymyślamy różne dodatki do kanapek. Dla ryb właśnie ten niepozorny, naturalny zapach jest bardzo ponętny. Być może istotną rolę odgrywa też jego barwa. Biały kęs spoczywający na dnie zwraca uwagę nawet najbardziej roztargnionych ryb. Zapomnij o bułkach, bagietkach, rogalach czy obwarzankach. Bochenek zwykłego, świeżego chleba stanowi doskonałą zanętę. Trzy najprostsze formy to: płatki, miąższ i skórka.

Dodatki smakowe

Przynęty naturalne bez żadnych dodatków smakowych, zapachowych czy barwników, często działają bez zarzutu. Niekiedy jednak ryby lubią małą odmianę. Skuteczne są płatki chleba z dodatkami smakowymi w płynie np. o smaku ochotkowym. Oprócz nich jest jeszcze wiele substancji, z którymi można poeksperymentować.

Pamiętajmy, żeby nie używać chleba spleśniałego !!!

 Haczyk nalezy wbijać w przynętę od strony miąższu, dopóki nie przebije się przez skórkę i nie ukaże ostrza. Następnie owiń żyłkę wokół skórki i przepuść ją pod kolankiem haczyka. Ponownie wbij ostrze w skórkęw innym miejscu, aby w ten sposób utrzymać żyłkę pod kolankiem. Dzięki temu przynęta nie spadnie z haczyka.

---

http://rex-taakaryba.blogspot.com


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sztuka zanęcania łowiska

Autorem artykułu jest REX



Każda zanęta – czy to prosta mieszanka na bazie chleba, czy też najnowszy zanętowy wynalazek ze sklepu – musi być odpowiednio przygotowana i podana w łowisku.

Zanęta gruntowa to mieszanka różnorodnych składników, których zadaniem jest zwabienie i utrzymanie ryb w łowisku. Podstawowym składnikiem jest najczęściej rozdrobniony chleb lub pieczywo cukiernicze np. biszkopty. W odróżnieniu od luźnej zanęty, którą podaje się w łowisko w postaci oddzielnych cząsteczek, zanętę gruntową stosuje się w postaci kul zanętowych.

Najprostszą i najtańszą zanętę gruntową można sobie przygotować z wysuszonego i rozdrobnionego chleba. Chleb suszy się w przewiewnej szafce lub wkłada na kilka godzin do piekarnika ustawionego na bardzo niską temperaturę, po czym rozdrabnia się go np. w malakserze lub w maszynce do mięsa. Zachowanie zanęty w wodzie zależy w dużym stopniu od stopnia jej zwilżenia i wielkości cząsteczek.

Najważniejszym czynnikiem jest jednak spoistość zanęty. Drobnocząsteczkowa może być całkiem sucha lub nieznacznie zwilżona i tworzy w toni chmurę zanętową. Bardziej zwilżona zanęta rozpada się wolniej, w połowie toni lub głębiej. Zanęta mocno zwilżona (dużocząsteczkowa), jest bardziej spoista i można formować z niej kule, którymi daje się rzucać na dużą odległość i które docierają na dno w całości. Mocno sklejone kule zanętowe nie rozpadają się nawet w szybkim rzecznym nurcie.

 Gotowe zanęty kupowane w sklepie zawierają najróżnorodniejsze składniki. Zanęty te opracowywane są przez doświadczonych wędkarzy i przeznaczone są do łowienia w konkretnych warunkach. Niekiedy potrzebna jest bardzo lekka zanęta, tworząca chmurę unoszącą się bardzo płytko. Zanęta o wypornych cząsteczkach przydaje się w łowisku o mulistym lub zarośniętym dnie, a ciężka w szybkich rzekach. Doświadczeni wędkarze często mieszają zanęty różnych rodzajów, by uzyskać pożądany efekt.

Każde łowisko wymaga określonego sposobu zanęcania. Na wody stojące dobra jest lekka zanęta z dodatkiem białych robaków – często przyciąga wzdręgi, płocie i leszcze. Do łowienia w szybko płynących rzekach potrzebna jest ciężka zanęta, której kule nie powinny się rozpadać przed dotarciem do dna. Jeśli na szybki nurt stosuje się lżejszą zanętę – należy wrzucać kule powyżej stanowiska, by cząsteczki zanęty opadły na dno dokładnie w wybranym miejscu.

Najlepszą oceną jakości zanęty są wyniki połowu. Dobra, odpowiednio podana zanęta powinna nie tylko zwabić ryby w łowisko, ale je w nim również utrzymać.

---

http://rex-taakaryba.blogspot.com


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak dobrać wędzisko

Autorem artykułu jest REX



Optymalnie dobrany zestaw pozwala nam odpowiednio poprowadzić przynętę, sprowokować rybę do ataku, skutecznie ją zaciąć i wyholować. Jak można się domyślać, nie ma uniwersalnego zestawu, którym łowi się wszystkie gatunki ryb.

Wędziska na okonie

Okonie to gatunek, który nie osiąga dużych rozmiarów. Najczęściej łowi się sztuki o długości do 30 centymetrów. Na takie ryby najlepszymi przynętami są niewielkie wabiki o ciężarze od 1 – 4 gramów, które z kolei wymuszają zastosowanie żyłki o średnicy nie przekraczającej 0,18 mm. Poza tym okonie nie należą do ryb, które bardzo agresywnie atakują przynętę i wyrywają kij z ręki. Ich brania najczęściej sygnalizowane są lekkim puknięciem lub zatrzymaniem przynęty. Dlatego też wędzisko do połowu okoni powinno być delikatne. Jego cienka szczytówka musi zapewniać pełną kontrolę nad przynętą i wskazywać brania. Do połowu okoni z brzegu stosuje się najczęściej wędziska o długości 2,7 – 3 m. Ich akcja przy zarzucaniu przynęty i zacięciu powinna być szczytowa, podczas holu ryby przechodząca w średnią. Oczywiście sprawdzają się również paraboliczne wędziska, jednak ich miękka akcja np. podczas prowadzenia przynęty szybkimi skokami, łagodzi o spowalnia pracę wabika. Podczas łowienia okoni techniką „z opadu” brania wyczuwamy na wędce (na dolniku wędziska) jako delikatne puknięcia. Zacięcie powinno być energiczne, ale niezbyt mocne. Okonie mają kruche pyski i zbyt silny hol lub za mocne zacięcie mogą być przyczyną zerwania ryby.

Wędziska na klenie

Klenie kochają szybki nurt. Łowi się je przede wszystkim w rzekach o średnim lub mocnym uciągu wody. Ryby te są również niezwykle ostrożne i płochliwe, aby więc je skutecznie łowić, musimy się dobrze ukryć. Dlatego na klenie najlepsze są wędziska długie, od 3 do 4 metrów. Jeżeli użyjemy krótszego kija i schowamy się w pewnej odległości od brzegu, to trudno nam będzie poprowadzić przynętę. Klenie łowi się najczęściej na małe i średnie przynęty. Są nimi agresywnie pracujące woblery o długości 3-6 cm, błystki obrotowe (do nr 2) i nieco rzadziej gumki. Do takich przynęt stosuje się żyłki o średnicy od 0,16 do 0,20 mm. Ze względu na bardzo dynamiczne brania kleni, często wyrywające kij z ręki, wędziska do połowu tych ryb muszą być na tyle miękkie, żeby zamortyzowac gwałtowny atak i nie dopuścić do urwania żyłki. Jednocześnie trzeba pamiętać, że kleniowe przynęty stawiają w nurcie duży opór i zbyt miękkim wędziskiem nie zatniemy ryby.

Wędziska na szczupaki

Polując na szczupaki, musimy pamiętać, że w każdej chwili może zaatakować nawet kilkunastokilogramowa sztuka. Poza tym szczupaki łowi się najczęściej wśród zatopionych drzew, krzaków, trzcin i roślinności podwodnej. By nie dopuścić o wpłynięcia zaciętej ryby w zaczepy, często będziemy zmuszeni do holu siłowego. Właśnie dlatego wędzisko na szczupaki powinno być mocne. Najlepiej sprawdzają się kije o długości 2,7-3 m., ciężarze wyrzutu do 30 gramów i średniej bądź szczytowej akcji. W większości łowisk na szczupaki stosuje się przynęty do 15 gramów. Jednak bywają okresy, że ryby te lepiej reagują na małe kilkugramowe wabiki. Można wtedy użyć kija na klenie. Podczas połowu szczupaków zestaw powinien być zabezpieczony metalowym przyponem.

Wędziska na sandacze

Sandacze mają bardzo twarde, trudne do przebicia haczykiem pyski. Dlatego podczas holu często się wypinają. Sprzyja temu również zastosowanie zbyt miękkiego wędziska i żyłki, która jest rozciągliwa. Poza tym po zacięciu sandacze, gwałtownie potrząsając pyskiem, starają się pozbyć słabo zahaczonej przynęty. Sandaczowe przynęty prowadzi się najczęściej skokami po dnie. Szybkie poderwanie wabika z jednoczesnym zwinięciem luzu żyłki i kontrolowany opad to jedna z najskuteczniejszych metod sprowokowanie tego drapieżnika do ataku. Branie wyczuwane jest na dolniku jako charakterystyczne puknięcie. Aby zacięcie było skuteczne, trzeba je wykonać bardzo energicznie i mocno. Tylko wtedy haczyk wbije się w pysk ryby. Wędziska na sandacze muszą być mocne i sztywne. Ich akcja powinna być szczytowa. Tylko takimi kijami można doskonale prowadzić i czuć przynętę np. średnią lub dużą gumę obciążoną główkami o wadze 6-25 gramów.

---

http://rex-taakaryba.blogspot.com


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wędkarskie, nie tylko przyjemności…

Autorem artykułu jest Piotr Stryjczak



Sezon wędkarski się rozpoczął, właściwie z krótkimi przerwami trwa przez cały rok. Jeśli w danej chwili nie możemy łowić jednych gatunów ryb ze względu na ich okresy ochronne, możemy łowić inne. A i metodę połowu ryb można dostosować do aktualnej pory roku.

No ale nie o sposobach i metodach połowu ryb chciałem mówić. Problem jest bardziej poważny, śnieg się rozpuścił i odsłonił całkowicie naszą, szarą rzeczywistość, która pozostała po minionym sezonie turystycznym. Kiedykolwiek jestem nad wodą, gdzie chciałbym spędzić na łonie natury miło czas, spotykam tam dookoła różne walające siępo zaroślach nieczystości a wędkarz zanim przystąpi do wędkowania ma obowiązek wyzbierać wszystkie śmieci na swoim stanowisku wędkarskim, mówi o tym pkt 5 obowiązków wędkującego w wodach PZW zawartych w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb, pozwolę sobie go zacytować: „Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan, jaki zastał przed rozpoczęciem połowu”. Jak widzicie dobrzy ludzie, wędkarze nie tylko rozdeptują wały przeciwpowodziowe jak to stwierdził w mediach pewien polityk ale przede wszystkim dbają o czystość nad wodą.

To, że jest pewna grupa ludzi, którzy nie potrafią się odnaleźć i funkcjonować w innym środowisku, jak tylko w takim, które przypomina im wysypisko śmieci i najlepiej się wtedy czują, jak wokół nich samych fruwają na wietrze papiery i plastykowe reklamówki, jak w miejscu gdzie się kąpią pływają plastykowe butelki i puszki po piwie, zamiast wziąć tą fruwającą reklamówkę i pozbierać dookoła śmieci. Przecież to aż tak wiele nie kosztuje.

Człowieku wypoczywający nad wodą, czy nie lepiej byłoby zorganizować piknik na łonie natury z miejscem oddzielnie wydzielonym na śmieci, czy nie przyjemniej się odpoczywa wtedy, kiedy dookoła jest czysto? Najgorsze jest to, że gdy się popatrzy znajduję się również śmieci, które pozostawiają po sobie wędkarze, no bo trudno jest stwierdzić, kto zostawił butelkę, czy wędkarz czy turysta ale plastykowe pojemniki po robakach nie zostawiają ci, którzy grillują i spożywają kanapki nad wodą.

Będąc nad wodą zawsze zastanawiam się dlaczego tak jest, dlaczego tak musi być i trudno mi znaleźć odpowiedź na to pytanie. Chyba najlepiej byłoby gdyby też funkcjonariusze publiczni, którzy mają prawo kontrolować wędkarza nad wodą i mają prawo ukarać go mandatem między innymi za brak porządku na stanowisku wędkarskim, powinni również zacząć karać też tych, którzy grillują nad wodą a wokoło walają się i to nie tylko ich własne śmieci.

Człowieku przebywający nad wodą zamiast robić z reklamówek latawce a z butelek plastykowych okręty, może lepiej byłoby przeznaczyć te reklamówki na śmietnik i wypełnić je tymi właśnie walającymi się dookoła śmieciami a wracając z wypoczynku wyrzucić je po prostu do kosza na śmieci. Czy to aż tak wiele kosztuje?

Człowieku odpoczywający nad wodą, nie myśl tylko o tym jak smakuje piwo ale też pomyśl o tym co zrobić z tą puszką po tym piwie, chociażby tylko dla tego, żeby ryby się nie pukały w głowę i nie zadawały sobie pytania, co za zwierzaki bawią się nad tą wodą?

Mamy taką piękną przyrodę, nasze krajobrazy zachwycają nie tylko artystów, jednak możemy się zachwycać tym pięknem tylko z daleka bo gdy przyglądniemy się bliżej nasz zachwyt od razu znika.

Pozdrowienia dla wszystkich…

---

Zapraszam również wszystkich na stronę:

http://www.szczupaksandacz.blogspot.com

http://ogrodowypomysl.blogspot.com 

Piotr S.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Żyłka wędkarska dla początkujących

Autorem artykułu jest Anna Jesienna



Łowienie ryb nigdy mnie szczególnie nie pociągało i śmiałem się z tych, którzy nazywali tę (bez)czynność dyscypliną sportu. Kolega poprosił mnie jednak kiedyś o pomoc w doborze żyłki. Dobry kumpel, nie chciałem odmawiać, bo często mi pomagał przy naszym wiekowym volkswagenie.

Zanim ruszyliśmy na poszukiwania, postanowiłem poczytać trochę na ten temat, żeby wiedzieć przynajmniej, o co pytać w sklepach wędkarskich.

Każdy szanujący się wędkarz dobiera akcesoria do rodzaju prowadzonego połowu. Także żyłka musi być do niego dostosowana. Do wyboru mamy zatem żyłki clear – przezroczyste, dalej – ciemnoszare, brązowe lub zielone. Te ostatnie, ze względu na barwę przypominającą wodorosty, dobrze jest wykorzystywać do połowu w zarośniętych zbiornikach. Jeśli woda jest (w miarę) czysta, wystarczy nam żyłka clear. Będzie niewidoczna dla mieszkańców wodnych toni.

Jeśli zamierzamy łowić na feedera, najlepiej będzie użyć żyłki brązowej, jak najbardziej przypominającej barwą dno zbiornika, na którym znajdzie się nasza przynęta. Połączenie koszyczka zanętowego z naszą wędką stanie się wówczas niezauważalne. Jak się dowiedziałem, w tej sytuacji warto wybierać żyłki o podwyższonej rozciągliwości.

Zainteresowały mnie żyłki w kolorze jaskrawożółtym. Nie bardzo rozumiałem, dlaczego podczas łowienia na morzu obowiązują inne prawa, a dokładniej: dlaczego żyłka w tym przypadku nie powinna mieć barwy zbliżonej do otoczenia wodnego. Zostawiłem sobie ten temat na rozmowę z kolegą – wędkarzem i postanowiłem jeszcze poczytać na temat stopni gładkości poszczególnych rodzajów żyłki. Muszę przyznać, że ta lektura zmieniła nieco moje wyobrażenie wędkarzy jako „facetów moczących kije”. Nie sądziłem, że ta prosta - jak sądziłem - czynność wymagać może tyle przygotowań i przemyślanych zakupów. Koledze chętnie pomogę, ale sam na razie do tego grona nie dołączę. Chyba że ktoś mnie zaprosi na połów na morzu...

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Wędkowanie nocą
Sport
Zostaw komentarz
Artykuł napisany przez: klasa Sport
Zostaw komentarz


Wędkarstwo nocne ma swój klimat, każdy kto miał okazję łowić po zmroku, wie o czym mówię. Cisza panująca na łowisku, przyjemny chłód, który może być wybawieniem po upalnym dniu oraz gwieździste niebo – czego więcej potrzeba do szczęścia? Oczywiście ryb.


Jednak warto zauważyć, że nocne połowy wiążą się z pewnymi niedogodnościami. Nocą nasze pole działania jest ograniczone, a takie wędkarstwo zalecane jest przede wszystkim dla wędkarzy, którzy wiele doświadczeń z dziennych połowów mają już za sobą. O jakich ograniczeniach mowa? Przede wszystkim mamy ograniczenie pole widzenia, co w przypadku wędkarstwa może mocno utrudniać uprawianie naszego hobby. Mam tutaj na myśli np. rozplątywanie żyłek, jest to trudne zadanie przy świetle dziennym, a co dopiero przy świetle pochodzącym z latareczki.

Dlatego do wędkowania nocnego najlepiej przygotować się jeszcze przed zapadnięciem wzroku. Musimy przygotować do tego nasze łowisko – w obrębie kilku metrów usuwamy gałęzie i kamienie, o które nietrudno potknąć się w nocy. Najlepiej ekwipunek rozmieścić tak, aby możliwie jak najwięcej rzeczy mieć w zasięgu ręki. Ograniczy to generowanie hałasu i światła, czynników które nocą powodują wypłoszenie ryb z obrębu naszego stanowiska.

Przed wybraniem się na nocne połowy odwiedzamy sklep wędkarski w celu zakupienia potrzebnych akcesoriów, które nie zawsze znajdują się w naszej skrzynce. Będą to przede wszystkim świetliki montowane do różnych sygnalizatorów brań (spławików lub “bombek”). Podstawowy element wyposażenia na nocne połowy, to oczywiście wspomniana wcześniej latarka.